Przegląd Spraw Międzynarodowych

Kobieca (r)ewolucja w Królestwie Saudów

W ostatnich kilkunastu miesiącach obszar Bliskiego Wschodu stał się miejscem licznych rewolucji, które obaliły rządzących latami dyktatorów. Lecz od kilku lat w regionie przebiega inna rewolucja – związana ze zwiększaniem udziału kobiet w życiu publicznym. Zmiany nie ominęły też   ultrakonserwatywnej Arabii Saudyjskiej, będącej ostatnio miejscem dosyć wywrotowych, jak na jedno z najgorszych miejsc do życia dla kobiet, reform.

Trzęsienie ziemi

Królestwo Saudów stało się we wrześniu miejscem małego trzęsienia ziemi. Oczywiście nie w sensie geologicznym, choć niektórym ulemom (duchownym wahabickim) ziemia mogła usunąć się spod stóp. Król Abdullah bin Abdulaziz al Saud oznajmił swoim poddanym, że kobiety będą mogły w 2015 roku startować w wyborach regionalnych i zasiadać w Szurze (Zgromadzeniu Doradczym). Z jednej strony, pomimo pewnych reform w kierunku polepszenia pozycji kobiet w saudyjskim społeczeństwie podjętych przez króla w ostatnich latach, decyzja ta była ogromnym zaskoczeniem i została przyjęta z nadzieją i radością. Z drugiej zaś podsyciła obawy Saudyjczyków przed dalszą emancypacją kobiet i, w konsekwencji, ich wyrwaniem się spod absolutnej władzy mężczyzn.

Przy ocenie reform w Królestwie Saudów warto jednak poczynić pewne zastrzeżenie co do analizy sytuacji kobiet w państwach arabskich, które bardzo często padają ofiarą stereotypów, a wręcz islamofobii. Trudno porównać położenie kobiet w Iraku czy Syrii do ich pozycji w  Arabii Saudyjskiej.  Syryjki i Irakijki posiadają prawa wyborcze, Saudyjki są zaś nich pozbawione, praktycznie nie istnieją w życiu publicznym. Analizując sytuację kobiet w krajach arabskich należy mieć na uwadze nie tylko różne uwarunkowania polityczno-społeczno-ekonomiczne, ale przede wszystkim – religijne. Różnice w postrzeganiu roli kobiet występują nawet między duchownymi w jednym kraju i związane są z różnymi interpretacjami Koranu, z różną tradycją plemienną.

Saudyjski system niewolnictwa kobiet

Saudyjski system, oparty na Koranie i prawie zwyczajowym, jest wyjątkowo konserwatywny i restrykcyjny, szczególnie dla kobiet, stanowiących faktycznie własność mężczyzny. Kobiety w społeczeństwie saudyjskim są ukrytym skarbem, którego należy bronić przed pokusami i oczyma innych mężczyzn. Ideę tę urzeczywistnia osoba opiekuna – mężczyzny spokrewnionego z kobietą, bez którego pozwolenia i towarzystwa nie może wychodzić z domu, podróżować, podejmować pracy (oficjalnie zniesiono ten nakaz, faktycznie wciąż istnieje) ani nauki. Wiele Saudyjek nie posiada nawet dowodów tożsamości – bowiem to również uzależnione jest w rzeczywistości od zgody opiekuna. Nie mogą również prowadzić samochodu. Pomimo możliwości edukacji, jedynie 78% Saudyjek potrafi pisać i czytać (dla porównania: umiejętności te zdobywa 85% Saudyjczyków). Większość z nich kończy naukę na szczeblu podstawowym, aby zająć należne im miejsce w domowym zaciszu. Spośród jedynie 5% aktywnych zawodowo kobiet aż połowa legitymuje się wyższym wykształceniem (jedynie 16% Saudyjczyków ukończyło studia wyższe). Lecz nawet zdobycie wyższego wykształcenia nie gwarantuje niezależności, bowiem zakres wolności uzależniony jest od osoby ojca, brata lub męża. Zamążpójście podporządkowane jest decyzji rodziny – ponad 16% Saudyjek wyszło za mąż przed uzyskaniem pełnoletniości. Mimo że mogą podjąć pracę, większość zawodów, szczególnie technicznych, jest dla nich niedostępna. Wszelka aktywność zawodowa nie powinna wpływać negatywnie na podstawową rolę kobiety w społeczeństwie saudyjskim – czyli prokreację i służbę domową. Kobiety nie miały dotąd także praw politycznych – nie mogły zasiadać w parlamencie ani nawet głosować, a jedynie doradzać jako ekspertki (co raczej było rolą dosyć symboliczną). Wyższe stanowiska w biznesie są zarezerwowane jedynie dla mężczyzn (oprócz chlubnego wyjątku Lubny Olayan, zarządzajacej Olayan Oil, uznanej przez magazyn „Time” za jedną z najbardziej wpływowych osób w 2005 roku), bowiem kobieca wrażliwość i zdolności umysłowe predysponują ją przede wszystkim do opieki nad domem, jak twierdzą „oświeceni” wahabiccy ulemowie.

Społeczeństwo saudyjskie podlega ścisłej segregacji według płci – skojarzenia z południowoafrykańskim systemem apartheidu wydają się jak najbardziej na miejscu. Większość instytucji publicznych ma osobne wejście dla kobiet i mężczyzn. W restauracjach, miejscach rozrywki istnieją osobne sale dla każdej z płci – kobieta i mężczyzna mogą przebywać razem jedynie jeśli są rodziną. Kobiety nie powinny być również zbytnio eksponowane w telewizji ani prasie. W sztuce czy sporcie, oprócz jednostkowych przypadków, kobiety praktycznie nie istnieją. Saudyjki nie mogą pokazywać swojego ciała, aby nie kusić mężczyzn – najczęściej przywdziewają abaję, okrywającą całe ich ciała poza oczami. Faktyczne prawa w sądzie uzyskują dopiero gdy poświadczy za nie dwóch mężczyzn.  Próby przekazywania spraw o gwałt czy molestowanie kończą się zazwyczaj brakiem kary dla sprawcy lub karą dla kobiety za czelność naruszenia absolutnego władztwa mężczyzny i splamienia jego honoru. Honor – najważniejsza rzecz w życiu Saudyjczyka –  staje się przyczyną tortur i zabójstw wielu Saudyjek. Splamienie honoru to nie tylko cudzołóstwo, ale i przejawy jakiejkolwiek niezależności czy choćby rozmowa z mężczyzną bez obecności męskiego opiekuna. Dyskryminujący jest także system dziedziczenia – kobieta dostaje jedynie 50% tego, co mężczyzna.

W jeszcze gorszej sytuacji znajdują się ubogie Saudyjki porzucone przez mężów lub wdowy pozostawione bez zabezpieczenia finansowego w ramach praktykowanej powszechnie, całkowicie legalnej, poligamii. Tragicznie przedstawia się sytuacja imigrantek zarobkowych, zmuszanych do niewolniczej pracy, bardzo często głodzonych, gwałconych, i bitych.

Hipokryzja Zachodu

Warto również poświęcić trochę miejsca działaniom Zachodu (a raczej ich brakowi) na rzecz polepszenia sytuacji kobiet w Królestwie Saudów. Arabia Saudyjska jest zbyt ważna, szczególnie dla interesów strategicznych Stanów Zjednoczonych czy przemysłu zbrojeniowego Niemiec, aby naciskać na zmianę haniebnego systemu sprowadzającego kobiety do faktycznej roli niewolnicy. Zresztą ta sytuacja nie wychodzi poza ogólną tendencję państw Zachodu do powstrzymywania się od krytyki własnych sojuszników pomimo najbardziej szokujących przykładów łamania praw człowieka. Zachodnie korporacje utrwalają w swojej polityce kadrowej saudyjskie wzory traktowania kobiet, choćby przez segregację. Należałoby tu zadać pytanie: dlaczego dyskryminacja ze względu na rasę lub przynależność etniczną staje się powodem do zdecydowanej reakcji międzynarodowej (oczywiście, zależnej w swojej sile i środkach od ewentualnych interesów państw w danym kraju), a dyskryminacja ze względu na płeć lub ewidentne kobietobójstwo czy tortury nie przyciągają uwagi świata na tyle, aby podjąć energiczną walkę z tym problemem.  Trudno nawet marzyć o zawieszeniu Arabii Saudyjskiej w prawach członka ONZ czy nałożeniu sankcji jak na RPA w czasach apartheidu. Widać tu hipokryzję Zachodu związaną nie tylko z interesami gospodarczymi, ale również z relatywizmem kulturowym. Surowo potępia się, zresztą jak najsłuszniej, dyskryminację ze względu na rasę, a dyskryminacji ze względu na płeć już nie, bowiem uwarunkowana jest ona tradycją, religią i interesami gospodarczymi.

(R)ewolucyjne reformy

Jednakże w ostatnich latach, za czasów rządów króla Abdullaha (faktycznie sprawuje on władzę od 2005 roku), zaczyna być widoczny pewien postęp w kwestii praw kobiet. Z inicjatywy króla podjęto liczne działania związane z aktywizacją kobiet w dziedzinie edukacji, m. in. w 2008 roku utworzono pierwszy koedukacyjny uniwersytet. Coraz więcej Saudyjek podejmuje studia wyższe (wzrost o 280% w stosunku do 2000 roku), tak że stanowią one obecnie ponad 60% studentów. Wzrasta również ich obecność w organizacjach pozarządowych czy nawet biznesie –zyskały m. in. prawo zasiadania w Izbie Handlowej. Coraz częściej powstają organizacje walczące o prawa kobiet lub mające na celu ochronę ofiar przemocy domowej lub gwałtów. W 2005 roku utworzono Narodowy Komitet Praw Człowieka, rozpatrujący m. in. kwestie naruszenia praw kobiet, choć lepszym określeniem byłoby „kwestię braku ich praw”. W 2004 roku wprowadzono prawną ochronę Saudyjek przed opresyjnymi opiekunami. Rok później zakazano przymusowych małżeństw (przepis ten w świetle ciągle istniejącego wymogu męskiego opiekuna jest praktycznie martwy). W 2008 zniesiono wymóg uzyskania zgody na pracę. Wreszcie, 25 września tego roku, król Abdullah obwieścił, że od 2015 roku kobiety mogą głosować i startować w wyborach municypialnych.

Wśród przyczyn tych zmian, dosyć rewolucyjnych jak na kraj, który dopiero w 1960 roku zezwolił kobietom na edukację, należy wymienić przede wszystkim aktywność obywateli. Od stycznia 2011 roku trwają protesty inspirowane wydarzeniami w Tunezji. Co prawda są one dosyć mało znaczące i szybko tłumione, jednak zmusiły króla do większego skupienia na kwestiach socjalnych oraz prawach kobiet, coraz odważniej występujących przeciwko dyskryminującemu je systemowi. Coraz częściej dochodzi do przejawów obywatelskiego nieposłuszeństwa, jak demonstracyjne wsiadanie kobiet za kierownicę czy próby przekazywania do sądów próśb o zniesienie instytucji opieki. W czasie wyborów do zgromadzeń municypalnych w 2011 roku kobiety próbowały rejestrować się na listy wyborcze, a lokalne media publikowały ich wizerunki. Nie bez znaczenia dla protestów saudyjskich kobiet jest korzystanie z portali społecznościowych, dzięki którym mogą dzielić się frustracjami codziennego życia w niewolniczym systemie. Dzięki Twitterowi i Facebookowi Saudyjki zaczęły organizować takie akcje jak inicjatywa „Women2drive”, podczas której wiele kobiet wyjechało na ulicę samochodami, aby zamanifestować przeciw zakazowi prowadzenia przez nie samochodu.

Bardzo ważna jest również sytuacja międzynarodowa. Już po wydarzeniach z 11 września 2001 roku zaczęto studzić ekstremistyczne zapędy ulemów w szkolnictwie i życiu społecznym. W wydarzenia Arabskiej Wiosny Ludów znaczny wkład wniosły kobiety, upatrujące w nich szansy na polepszenie swojego losu (co docenił Komitet Noblowski, gdy przyznał nagrodę Jemence Tawakkul Karman za wkład w obalenie reżimu, ale i za walkę o prawa kobiet). Dużą rolę w decyzji o zwiększeniu znaczenia kobiet w życiu Królestwa Saudów odegrały działania innych państw Zatoki Perskiej. W Kuwejcie od 2005 roku kobiety mogą zasiadać w rządzie, a od 2008 – w parlamencie. Od 2011 roku Katarki mogą startować w wyborach regionalnych, a w rządzie Omanu kobiety zasiadają od 2003 roku. Wyraźnie widoczna jest tendencja do nadawania pewnych praw nieobecnym dotychczas w życiu publicznym kobietom.

Stąpając po niepewnym gruncie

Trudno na tym etapie przewidzieć, jak potoczy się proces emancypacji kobiet w Arabii Saudyjskiej. Motorem zmian jest głównie 88-letni król Abdullah. Niestety, działania króla napotykają opór nie tylko wśród duchownych, społeczeństwa, ale również w gronie jego własnej rodziny. Zmarły ostatnio następca tronu, książę Sultan bin Abdulaziz al Saud, był przeciwny poczynaniom brata w tej kwestii. Trudno było się spodziewać po księciu podejrzanym o wspieranie terrorystów, aby poczynił radykalne reformy, można było wręcz obawiać się, że podczas jego rządów dokonałby się krok wstecz. Pomimo jego śmierci wciąż  nie wiadomo, jak na prawa kobiet będzie zapatrywał się kolejny następca tronu.

Wiele saudyjskich feministek wskazuje, że reformy są powierzchowne i mają jedynie pokazać Zachodowi, że Arabia Saudyjska podejmuje działania na rzecz poprawy losu kobiet. Przykładem może być przyznanie prawa do uczestniczenia w wyborach regionalnych przy utrzymaniu instytucji opieki. Z drugiej strony mówi się o przygotowywaniu przez króla gruntu pod bardziej rewolucyjne zmiany – jak pozwolenie na prowadzenie samochodu. Być może świadczy o tym decyzja darowania kary 10 batów Shaimie Ghassani, skazanej za bezprawne kierowanie samochodem i mniejsza skłonność sił policyjnych do egzekwowania zakazu jazdy.

Jedną z głównych przeszkód w procesie przyznawania kobietom większych praw jest konserwatywność społeczeństwa. W interesie Saudyjczyków na pewno nie leży uwolnienie kobiety spod męskiej „opieki”. Wielu mężczyzn sprzeciwia się idei prowadzenia przez kobietę samochodu, obawia się, że będzie to krok w kierunku emancypacji kobiet. Kolejnym etapem może być paradowanie  kobiet po ulicach bez odpowiedniego odzienia jak na dekadenckim Zachodzie (jednak to właśnie obecność nagich kobiet przyciąga szejków saudyjskich do nocnych klubów Libanu czy Syrii). Również wiele kobiet wita zmiany z niechęcią. Coraz większą aktywność wykazują stowarzyszenia broniące systemu opieki, zakładane przez Saudyjki. Obawiają się one utraty opiekuna, chroniącego je przed złem świata. Wciąż mocne jest wśród nich przekonanie o podległości i całkowitej zależności od mężczyzny. W myśleniu Saudyjek, szczególnie tych, które nie miały bliższego kontaktu z Zachodem, wciąż dominuje przekonanie o bezbożności Europejek i ogólnym upadku moralności reszty świata.

Ważna jest świadomość samych kobiet, które będą wybierane w wyborach w 2015 roku (o ile faktycznie wezmą w nich udział): czy pójdą za przykładem afgańskiej minister ds. kobiet, broniącej patriarchalnego systemu Afganistanu, czy stać je będzie na podjęcie prawdziwych działań na rzecz emancypacji kobiet?

Podsumowując, należy cieszyć się z tej skromnej, wiele znaczącej zmiany w sytuacji kobiet w Arabii Saudyjskiej. W ciągu zaledwie dekady ich pozycja uległa znacznej poprawie. Trudno jednak prognozować dalszy rozwój wydarzeń. Nie wiadomo. czy król zamierza dalej reformować skostniały, antykobiecy system, czy jest to raczej chwilowa próba odwrócenia uwagi społeczeństwa saudyjskiego od coraz liczniejszych protestów. Nie wiadomo też, z jaką reakcją spotkają się śmielsze zmiany.  Społeczeństwo saudyjskie jest wciąż bardzo konserwatywne, a islam nadal wyznacza najważniejsze wartości w życiu każdego Saudyjczyka. W sytuacji braku większych nacisków międzynarodowych trudno liczyć na radykalną poprawę sytuacji Saudyjek. Można jedynie mieć nadzieję, że z każdym rokiem będzie wyrywana kolejna cegła z muru, który odgradza kobiety od mężczyzn w Królestwie, a  ten współczesny system niewolnictwa, opresji i gwałtu na podstawowych prawach człowieka wreszcie runie.

Monika Ziemiecka

Napisz do autorki: monika.ziemiecka@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook