Przegląd Spraw Międzynarodowych

Gdzie diabeł nie może…

Na odbywającym się we wrześniu III Europejskim Kongresie Kobiet można było usłyszeć wiele głosów, zachęcających kobiety do brania udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Wystarczy zwykły spacer ulicami dowolnie wybranego dużego polskiego miasta, by przyznać, że kampania ta odniosła pewne efekty. Pytanie tylko, czy na pewno takie, jakich oczekiwały same kobiety.

Szary koniec

Dzięki obowiązującej w Polsce ustawie kwotowej z 5. stycznia 2011 roku, kobiety mają zapewnione 35% miejsc na listach wyborczych oraz przynajmniej jedno miejsce w pierwszej trójce na każdej z list. Powoduje to, że jedynie nielicznym udaje się otrzymać dobre lokaty.  Większość kandydatek musi się zadowolić okupowaniem kilku ostatnich miejsc, bez szans na wejście do parlamentu. Członkinie Gabinetu Cieni Kongresu Kobiet pomyślały i o tym – już pojawiła się propozycja, by na listach wyborczych kobiety i mężczyźni występowali naprzemiennie, z jednoczesnym podziałem „jedynek” pół-na-pół: 50% dla kobiet i tyle samo dla mężczyzn.

Skąd pomysł, by sztucznie regulować parytet płci w polskiej polityce? Kobiety stanowią obecnie 17% posłów w Sejmie, a to o dwa punkty procentowe mniej niż wynosi średnia europejska według OECD. Jednocześnie wiadomo, że obecność kobiet w trakcie obrad parlamentu zwiększa szanse reform w dziedzinach zaniedbywanych przez mężczyzn, takich jak polityka rodzinna i socjalna, edukacja, czy równość. Trudno mówić o spełnianiu przez parlament funkcji reprezentacji Narodu, jeśli interesów ponad 50% jego członków broni zaledwie 17% deputowanych. Dla porównania, w kraju dopiero budującym stabilną demokrację, jakim jest Gruzja, kobiety stanowią 9% członków parlamentu. Słabo wypadamy także na tle Szwecji, w której kobiety stanowią 45% posłów Riksdagu, co jest najwyższym wynikiem w Europie. Pozostaje się zastanowić, jak partycypacja polityczna Polek prezentuje się na światowym tle.

Feministyczne raje

Podczas gdy w Polsce do polityki wchodzą kobiety najczęściej już ustatkowane i z licznymi sukcesami zawodowymi na koncie, na świecie coraz częściej robią to młode dziewczyny, dla których polityka to jedna z wielu możliwych dróg rozwoju kariery. Pierwsze szlify często zdobywają w biznesie, a swoje doświadczenie wykorzystują później w budowaniu kapitału politycznego i prowadzeniu kampanii. Ich działania są mniej brutalne, czym przyciągają zmęczonych polityką wyborców.

Według opublikowanego w amerykańskim „Newsweeku” (26. września 2011 r.) rankingu „przyjazności” państw, najlepiej jest być kobietą na Islandii, w Szwecji lub Kanadzie. Ich mieszkanki są świetnie wykształcone, najwięcej zarabiają i są najmocniej chronione przez prawo. W zwycięskiej dwudziestce znalazły się jeszcze: Macedonia (miejsce 15.), Mołdawia (16.) i Rumunia (20.). Polski brak. Najgorzej paniom żyje się w Czadzie, Afganistanie i Jemenie. W stupunktowej skali państwa te zdobyły kolejno: 0; 2 i 12,1 punktów. Jak powiedział Kofi Annan, „Nie ma bardziej skutecznego narzędzia rozwoju niż oddanie władzy kobietom” – a zatem kluczem do rozwoju terenów Afryki i Bliskiego Wschodu jest przede wszystkim edukacja i aktywizacja kobiet.

Dziwne kontrasty

Zapytajmy teraz, jak wygląda ich sytuacja na ogólnie pojętym „Zachodzie”. Choć kobiety są generalnie lepiej wykształcone od mężczyzn, to nie mają większych możliwości rozwinięcia swoich skrzydeł – i tak, na przykład, wszystkie spółki notowane w indeksie DAX prowadzone są przez mężczyzn. Dane statystyczne wskazują także, że to oni szybciej podnieśli się finansowo z kryzysu ekonomicznego, odzyskując posady lub zatrudniając się w nowych miejscach. Efektem załamania się światowej gospodarki jest także ogólny spadek jakości życia kobiet na świecie – w Stanach Zjednoczonych bieda wśród tej grupy społecznej wzrosła w ubiegłym roku do 14,5%, co stanowi najwyższy poziom od 17 lat. Rewolucje polityczne na Bliskim Wschodzie, w wielu przypadkach wywołane przez kobiety, zmuszają je do uchodźstwa. Spełniają tym samym podobną rolę do konfliktów zbrojnych w Afryce. Nie brakuje jednak i przykładów pozytywnych – w 2003 roku przejściowy rząd Rwandy uchwalił prawo, według którego 1/3 miejsc w parlamencie ma być zajmowana przez panie. Rzeczywistość przerosła jednak najśmielsze oczekiwania i dzisiaj jest już ich ponad 50%. Według Hillary Clinton więcej kobiet w światowej polityce to mniej konfliktów zbrojnych, lepiej wykształcone dzieci, stabilność polityczna i gospodarcza. Nic zatem dziwnego, że coraz większa liczba światowych liderów biznesowych i politycznych to właśnie kobiety.

Te kobiety rządzą światem…

Premier Danii Helle Thorning-Schmidt, sekretarz stanu USA Hillary Clinton, prezydent Brazylii Dilma Rousseff, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Kostaryki Laura Chinchilla, liderka partyjna z Tajlandii Yingluck Shinawatra, prezydent Litwy Dalia Grybauskaite – to tylko niektóre panie, które są lub będą znaczącymi graczami na światowej scenie politycznej. Dodajmy do tego potentatki biznesowe: Indrę Nooyi (szefową PepsiCo) albo Beth Mooney (prezes amerykańskiego banku KeyCorp), a otrzymamy prawie pełen obraz przejmowania symbolicznej władzy nad światem przez kobiety. Według psychologów są one bardziej odporne na porażki, potrafią lepiej skupiać się na wykonywanych zadaniach, chętniej wypracowują konsensus. Te wszystkie cechy sprawiają, że panie dobrze sprawdzają się w rolach liderów. Pracę utrudnia im za to emocjonalny stosunek do środowiska pracy, a nierzadko nawet kierowanie się uczuciami w wyborach biznesowych. Nie zmienia to jednak faktu, że ogólny udział kobiet w życiu publicznym się zwiększa.

…a te Polską

Tymczasem na krajowym podwórku najwyżej w polityce zaszła Hanna Suchocka, pełniąca funkcję premiera w latach 1992-1993. Od tamtej pory mieliśmy już plejadę pań minister oraz wicemarszałków Sejmu i Senatu, jedną marszałek Senatu (Alicja Grześkowiak w latach 1997-2001), a także dużą grupę pań posłanek i senator. Nie należy zapominać także o paniach prezydentowych. Choć mówi się, że pełnią one głównie funkcje reprezentacyjne i ich wpływ na politykę jest raczej znikomy, to ich działalność edukacyjna i charytatywna często tworzy podłoże pod budowę społeczeństwa obywatelskiego. Zaangażowanie Jolanty Kwaśniewskiej w walkę z przemocą wobec kobiet czy pomoc utalentowanym dzieciom przynoszą co roku wymierne efekty w postaci zwiększającej się liczby pozwów wobec damskich bokserów i stypendiów dla uzdolnionej młodzieży, której nie stać na dobre wykształcenie. Mimo to,  kobiety w polskiej polityce najczęściej znane są albo z niefrasobliwych wypowiedzi, albo z towarzyszenia mężczyznom. W tej roli są zresztą często wykorzystywane przez liderów politycznych w trakcie kampanii wyborczych.

Podobnie sytuacja ma się w biznesie – jedynie 2% pracujących kobiet zajmuje stanowiska kierownicze, a w większości przypadków i tak zarabiają mniej od mężczyzn na porównywalnych stanowiskach. W najgorszych wypadkach różnica ta wynosi nawet 34%. Co ciekawe, według badań frekwencji wyborczej w wyborach parlamentarnych w latach 2005 i 2007 większość głosujących stanowiły kobiety – zamężne prawie zawsze głosują tak jak ich partnerzy, choć według analiz powyborczych TNS OBOP z 2007 roku największe różnice występowały w przypadku PO i PiS. Panie często były skłonne głosować na Platformę, nawet jeśli ich partnerzy wybierali Prawo i Sprawiedliwość. Powolne uniezależnianie się kobiet od mężczyzn w ich wyborach politycznych świadczy o rosnącej świadomości Polek. Choć w wielu przypadkach jest pewnie tak, że zgodność w głosowaniu wynika z dobrania się pary według ukształtowanego już światopoglądu.

Konkretne wnioski będzie można wysnuwać dopiero po 9. października. I choć udział kobiet w polityce rośnie, Polska nadal plasuje się pod tym względem na szarym końcu w Europie. Odgórne regulacje niewiele są w stanie zmienić w kwestii partycypacji politycznej pań, bo nikogo nie można zmusić do głosowania na nie. Usilne umieszczanie kobiet na listach wyborczych (choć potrzebne i pożyteczne) może doprowadzić do efektu odwrotnego do zamierzonego. Męski elektorat może popierać męskich kandydatów, a kobiety…skąd pewność, że kobiety głosują na kobiety?

Dominika Jędrzejczyk

Napisz do autorki: dominikajedrzejczyk@wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook