
4 marca 2012r. odbędą się w Rosji wybory prezydenckie. Po zmianie konstytucji dokonanej w 2008 r. zwycięzca obejmie urząd na sześcioletnią kadencję. Pod koniec września na zjeździe partii Jedna Rosja prezydent Dimitrij Miedwiediew zaproponował kandydaturę Władimira Putina i udzielił mu swojego poparcia. Z kolei Putin zasugerował, że chętnie widziałby Miedwiediewa na stanowisku premiera FR. Jak wobec tego jawi się przyszła sytuacja wewnętrzna Rosji i jej polityka zagraniczna?
Informacje te były pewnym zaskoczeniem, głównie jednak ze względu na ich niezbyt subtelną formę. W rzeczywistości większość obserwatorów sytuacji politycznej w Rosji przekonana była o dalszej współpracy polityków, a wrześniowe deklaracje ostatecznie zadały kłam przewidywaniom pozostałych, że układ na szczycie władzy mógłby ulec zmianie. Jeszcze nie tak dawno pewną popularność zdobyły prognozy, że miejsce premiera u boku zwycięskiego Putina może zająć wicepremier i minister finansów Aleksiej Kudrin. Obecnie jednak, po starciu między Kudrinem a Miedwiediewem i przymusowym podaniu się ministra do dymisji, jest to zupełnie nieprawdopodobne.
Przyjemniejsza twarz Rosji
Dimitrij Miedwiediew objął urząd prezydenta w 2008 r. po dwóch, trwających 8 lat, kadencjach Władimira Putina. Po przejęciu władzy przez Miedwiediewa pojawiły się pytania o to, kto będzie sprawował faktyczną władzę w państwie. Od razu podniosły się głosy twierdzące, że prezydentura „namaszczonego” przez Putina Miedwiediewa jest tylko na pokaz i stanowi jedynie niezbędny przerywnik uwarunkowany wymogami konstytucji, która nie zezwala na piastowanie urzędu prezydenta trzy razy z rzędu.
Nowy prezydent wyraźnie kreował się na polityka mającego własną wizję, liberalnego (jak na rosyjskie realia), autonomicznego, niezamierzającego się podporządkowywać. Wniósł do polityki lekki powiew zmian, obietnice reform, delikatną sugestię przełomu w dotychczasowym systemie sprawowania rządów. Podkreślał otwarcie na państwa zachodnie i plany odnowienia z nimi stosunków, chociażby przez tzw. reset z USA. Podjął walkę z nagminną korupcją w Rosji, stworzył system obywatelskiego monitoringu wydatków rządowych. Początki demokratyzacji zdawały się być faktem.
Wydarzenia na zjeździe partyjnym wydają się jednak potwierdzać, że Miedwiediew spełniał jedynie wyznaczoną mu rolę. Prezydentura Miedwiediewa, spowodowana wymuszoną siłą rzeczy przerwą w rządach Putina, miała być sposobem na zmianę wizerunku władzy, wprowadzenie elementu modernizacji. Istotną rolę odegrał też kryzys finansowy, przede wszystkim wzrost cen surowców, który w niemałym stopniu uderzył w rosyjską gospodarkę. Zachód jawił się jako cenny partner, mogący pomóc Rosji w podźwignięciu się z tego kryzysu. Prezydencka otwartość była więc w rzeczywistości przede wszystkim zagrywką PR-owską.
Rosyjski sequel
Zwycięstwo Putina w wyborach jest kwestią właściwie bezdyskusyjną. Wyeliminował on wszelkie potencjalne źródła zagrożenia, opozycja jest rozdrobniona, bez możliwości wpływu na system władzy. Pytaniem pozostaje kształt przyszłej polityki rosyjskiej. Przedsięwzięcie ocieplenia wizerunku prawdopodobnie nie będzie miało większego przełożenia na działalność władz. 11 listopada na spotkaniu Klubu Wałdajskiego (naukowców, publicystów, byłych polityków) w Nikoło-Uriupinie koło Moskwy Władimir Putin dowodził, że rządy jego i Miedwiediewa doprowadziły do znacznej poprawy sytuacji w kraju. Zwracał uwagę na zwiększenie bezpieczeństwa, zapewnienie przestrzegania zasad konstytucyjnych, utrzymanie wysokiego tempa wzrostu ekonomicznego czy zakończenie konfliktu na Kaukazie. Putin twierdzi, że jego jedynym celem jest dalsze podnoszenie poziomu życia w Rosji i umacnianie jej na arenie międzynarodowej. Zgodnie z objętą strategią często podkreśla też konstytucyjność swoich działań, szczególnie w kontekście przyszłych wyborów. Takiemu postawieniu sprawy jawnie przyklaskuje prezydent, który z kolei zaznacza, że modernizacja powinna odbywać się stopniowo. Niewątpliwie rosyjski system rządów jest głęboko zakorzeniony. Dla jednych jest to autorytaryzm, dla innych swoisty rodzaj demokracji połączony z rządami silnej ręki, do których Rosjanie są przyzwyczajeni i które wydają się najskuteczniejszą metodą sprawowania władzy. W dodatku jest to system akceptowany przez inne państwa. Wobec tego, działania świadczące o woli zmian, innowacyjności wydają się być jedynie niewiele znaczącym gestem.
Polityczny numer jeden
To, że Putin jeszcze przez długi czas utrzyma się u władzy, nie ulega wątpliwości. Ma zarówno poparcie największych oligarchów i środowisk wojskowych, jak i wpływy w biznesie energetycznym. Kształt jego przyszłej polityki da się do pewnego stopnia przewidzieć. Prawdopodobnie prezydentura Putina zahamuje wewnętrzną demokratyzację, stosunki zagraniczne będą podobne do dotychczasowych. Niektórzy twierdzą jednak, że na dłuższą metę odwilż jest nieunikniona, że sami Rosjanie stopniowo zaczną opowiadać się za reformowaniem systemu. Poza tym czynniki ekonomiczne, takie jak np. pojawianie się nowych producentów ropy naftowej, wymuszą zmiany w systemie gospodarczym, opartym na przekonaniu o energetycznej hegemonii Rosji. Pomimo pojawiających się co jakiś czas konfliktów między Miedwiediewem a Putinem, jest mało prawdopodobne, by ich współpraca została zerwana. Przede wszystkim obecny układ zdaje się odpowiadać obu politykom, zgadzają się też oni w zasadniczych kwestiach. Poza tym Miedwiediew nie dysponuje takim zapleczem jak Putin i nie jest w stanie się usamodzielnić. Wygląda na to, że sytuacja w Rosji zostanie uregulowana na długi czas. Prawdopodobne jest, że Putin zajmie Kreml na kolejne dwie kadencje, tym razem sześcioletnie. Dalej dywagować można, czy po ich zakończeniu nie powtórzy tego samego rozwiązania, co w 2008 r. Z kolei polityka Miediwediewa nie jest może jedynie realizacją ustalonego planu, ale również pewną inwestycją w przyszłość. W końcu żadna władza nie trwa wiecznie.
Aleksandra Szymańska
Napisz do autorki: szymanska.alek@gmail.com



