Przegląd Spraw Międzynarodowych

Arabska Wiosna szansą dla Polski?

Z początkiem lipca rozpoczął się półroczny okres polskiego przewodnictwa w Radzie UE. W tym czasie oprócz pełnienia funkcji administratorskich musimy zmierzyć się  z problemami nękającymi Wspólnotę. Jednym z najważniejszych jest sytuacja w Afryce Północnej i  na Bliskim Wschodzie i jej skutki. Od tego jak poradzimy sobie z tym zadaniem, zależeć może pozycja Polski w Europie.

Element zaskoczenia

Początek tzw. Arabskiego Przebudzenia przypadł na czas węgierskiego przywództwa w Unii Europejskiej. Niespodziewanie Węgrom przyszło zmierzyć się z sytuacją, na którą nikt nie był przygotowany. Rewolta w regionie Maghrebu zaskoczyła wszystkich.

Bieg zdarzeń zwanych Arabską Wiosną został zapoczątkowany przez dramatyczny akt młodego Tunezyjczyka. W połowie grudnia 2010 roku bezrobotny Muhamad Bu Azizi w odpowiedzi na znieważenie przez policjantkę dokonał aktu samospalenia. Wydarzenie, choć pozbawione konotacji politycznych, było iskrą, która w roznieciła rewolucyjny pożar w całym regionie. Po tygodniach zamieszek, w połowie stycznia 2011 roku tunezyjski autokrata Ben Ali uciekł z kraju. W miesiąc później scenariusz powtórzył się za sprawą prezydenta Egiptu, Hosniego Mubaraka.

Mimo upływu kilku miesięcy Maghrebem ciągle targają niepokoje. W Libii od 19 marca prowadzona jest międzynarodowa operacja wojskowa „Świt Odysei” (ang. Oddysey Dawn). Jej celem jest ochrona ludności cywilnej przed brutalnymi atakami wojska Muammara al.-Kaddafiego. Libijski dyktator początkowo starał się jedynie stłumić poczynania rebeliantów. Wkrótce jednak, oddziały wierne Kaddafiemu skierowały swoje działania również ku grupom cywili. Również w Syrii reżim Baszara Al-Asada krwawo rozprawia się z demonstrantami domagającymi się zmian. Sytuacja pozostaje napięta także w Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej oraz w Jemenie.

Dar od losu

Arabska Wiosna niesie za sobą szereg skutków, które bezpośrednio dotykają państwa Unii Europejskiej. Najważniejszymi pozostają kwestia stabilności południowych rubieży oraz napływająca fala afrykańskich nielegalnych imigrantów. Niestety, w okresie półrocznego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, Węgrom nie udało się wypracować żadnego rozwiązania na żaden z tych problemów. Decydującą rolę odegrał tu element zaskoczenia, który uniemożliwił podjęcie jakichkolwiek przygotowań na taką sytuację. Przyczyn należy dopatrywać się również w słabej pozycji Węgier na arenie europejskiej oraz braku zręczności politycznej przywódców tego państwa. Nie bez znaczenia pozostaje także brak przeszłości kolonialnej tego kraju, którego skutkiem jest nieznajomość specyfiki regionu.

Z dniem 1 lipca, Polska oprócz objęcia prezydencji w Radzie UE, przejęła także potężny bagaż nierozwiązanych i wciąż narastających problemów. O potędze Wspólnoty świadczy przede wszystkim jej zdolność oddziaływania na sytuację panującą w państwach ościennych. Od tego zależy zarówno kwestia bezpieczeństwa krajów członkowskich, jak również problem imigracji. Podczas swojego przewodnictwa w Radzie, Polska powinna dołożyć wszelkich starań aby zapewnić sprawne funkcjonowanie w każdym z tych obszarów. Leży to w interesie wszystkich zainteresowanych stron.

O prezydencji zwykło się mawiać, że najtrudniejsze jest to, co nieprzewidywalne. Na szczęście rewolucyjne zmiany zaczęły się na kilka miesięcy przed objęciem przewodnictwa przez Polskę. Dzięki temu zyskaliśmy czas na pospieszne (ale jednak) przygotowania. Mamy również szansę przyjrzeć się błędom poprzednika oraz wyciągnąć z nich wnioski. Wbrew pozorom to ogromnie dużo. Paradoksalnie wyzwanie przed jakim stoimy może okazać się darem od losu. To w jaki sposób poradzimy sobie z „arabskim problemem” może zadecydować o pozycji Polski w Europie. Silna Unia pod przewodnictwem Polski  z pewnością pozytywnie wpłynie na nasz wizerunek.
Promotor wolności

Biorąc pod uwagę charakter przemian w państwach Afryki Północnej, przeszłość naszego kraju ma niebagatelne znaczenie. Niezgodnym z prawdą byłoby bezwarunkowe utożsamianie Arabskiej Wiosny z Jesienią Ludów w Europie Środkowo-Wschodniej. Jednakże prodemokratyczny kierunek zmian w świecie arabskim, daje Polsce szansę na odegranie roli swoistego przewodnika w zakresie transformacji ustrojowej.

Prawidłowość takiego rozumowania potwierdza charakter wizyty Lecha Wałęsy w Tunezji. Były prezydent Rzeczpospolitej, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, gościł w Afryce Północnej pod koniec kwietnia 2011 roku. Jak stwierdził rzecznik MSZ Marcin Bosacki „Celem wizyty było przekazanie w jak najszerszej gamie tematów polskich doświadczeń z przemian demokratycznych, czyli tej drogi, którą w tej chwili przechodzi Tunezja: od dyktatury do demokracji”. Ciepłe przyjęcie Wałęsy świadczy o wielkim autorytecie prezydenta wśród społeczności lokalnej. Polskie doświadczenia transformacyjne niewątpliwie okazały by się pomocne podczas przemian w świecie arabskim.

Rządowy „Program polskiej prezydencji w Radzie UE”, również wpisuje się w ten kierunek. Cytując jeden z jego zapisów „Wobec rozwoju sytuacji międzynarodowej w południowym sąsiedztwie UE, Polska w ramach prezydencji będzie wspierać wdrażanie uzgodnionej strategii na rzecz rozwoju demokratyzacji, pobudzania gospodarki i tworzenia nowych miejsc pracy w państwach Basenu Morza Śródziemnego, również poprzez dzielenie się doświadczeniem transformacyjnym części państw członkowskich UE, a także promocję dialogu międzykulturowego”. Odpowiednie wsparcie arabskich prodemokratycznych przemian, pozwoli na wzmocnienie wizerunku Polski jako kraju sukcesu i udanej demokracji. Michał Safianik w swojej pracy opublikowanej na łamach periodyku Liberte, twierdzi że z wolnościowego know-how powinniśmy uczynić nasz produkt eksportowy. Arabska Wiosna jest szansą na umocnienie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Afrykańska fala

Jednym z najbardziej dotkliwych skutków Arabskiego Przebudzenia jest ogromna fala imigrantów z Afryki Północnej. Borykają się z nią przede wszystkim południowe państwa UE. Przez mieszkańców państw objętych rewolucją są taktowane jako najbliższe miejsce schronienia, ale również jako furtka do pozostałych terenów UE. Włoska wyspa Lampedusa stała się celem dla tysięcy nielegalnych afrykańskich emigrantów. Rzesze napływających Tunezyjczyków ograniczono w wyniku porozumienia o ich deportacji do kraju pochodzenia. W ostatnich tygodniach nasilił się jednak exodus z Libii.

W interesie Polski, jak i całej UE, leży wsparcie południowych państw członkowskich. Dzięki temu ograniczymy napływ nielegalnych imigrantów oraz możliwość ich rozprzestrzeniania się na terenie całej Wspólnoty. Udzielenie wsparcia państwom borykającym się z tym problemem jest także szansą dla zebrania szerszego poparcia dla projektu Partnerstwa Wschodniego. Kraje takie jak Włochy, Malta czy Francja na własnej skórze odczuły skutki niestabilności w sąsiedztwie w UE. Udzielając im teraz pomocy, zapewnimy sobie ich wdzięczność w przyszłości.

Polskie stanowisko podczas czerwcowego szczytu Rady Europejskiej wpisuje się w ten scenariusz. Przedstawiciele naszego kraju wyrazili zgodę na wprowadzenie tymczasowych ograniczeń w przepływie osób w ramach strefy Schengen. Na mocy ostatnich postanowień w przypadku kryzysu imigracyjnego w poszczególnych państwach, możliwym będzie  przywrócenie posterunków i kontroli na wewnętrznych granicach Schengen. Wprowadzenie takich środków przewidywane jest jednak w sytuacji ostatecznej oraz na ograniczony okres czasu. Ponadto mają one być zastosowane dopiero w przypadku wyczerpania wszystkich innych możliwości działania (takich jak pomoc techniczna i finansowa dla kraju nieradzącego sobie ze swoimi obowiązkami wynikającymi z obecności w strefie Schengen).

Stabilne sąsiedztwo

Chyba nikt nie ma wątpliwość, że stabilność w bezpośrednim sąsiedztwie Unii Europejskiej warunkuje jej bezpieczeństwo. Narzędziem, które ma zapewnić Wspólnocie kontrolę nad sytuacją w państwach bezpośrednio z nią sąsiadujących jest Europejska Polityka Sąsiedztwa (EPS). Składa się ona z dwóch wymiarów : południowego, z najważniejszą  inicjatywą Unią dla Morza Śródziemnego oraz wschodniego i jego Partnerstwa Wschodniego. W świetle wydarzeń ostatnich miesięcy widać, że polityka ta nie przynosi pożądanych rezultatów. Reżim Aleksandra Łukaszenki na Białorusi nie tylko nie pali się do prodemokratycznych reform, ale coraz częściej słychać o represjach wśród obywateli domagających się zmian. Problemy (ekonomiczne i polityczne) które dały impuls dla arabskiej fali rewolucyjnej zdają się tylko potwierdzać tę opinię. Dodatkowo zaskoczenie z jakim spotykają się powyższe wydarzenia wśród państw europejskich świadczą o ograniczonych możliwościach kontroli UE na tym terenie.

W czasie swojej prezydencji, Polska powinna dążyć do wypracowania rozwiązań w tym zakresie. Niezbędna jest rewizja założeń i mechanizmów EPS. Zwiększenie środków oraz efektywności programów powinno dotyczyć zarówno kierunku wschodniego, jak i południowego. Jak pisze Michał Safianik „Wyzwaniem dla Polski podczas prezydencji w UE jest uczynienie z demokratyzacji priorytetu w obu wymiarach EPS. W ten sposób możemy być twórcami nowej agendy UE dla całego sąsiedztwa”.

Opracowując nowe rozwiązania w ramach programów UE oraz przyjmując rolę ustrojowego mentora z pewnością ułatwimy proces pokojowej transformacji w krajach arabskich. Traktując własną historię jako dowód, musimy krzewić przekonanie że demokracja jest gwarancją stabilności. Świadomi tego powinni być zarówno członkowie UE, jak i kraje objęte dziś rewolucją.

Długofalowa strategia

Arabskie Przebudzenie zaskoczyło wszystkich. Zaskoczyło choć nie powinno. Zupełnie niesprawiedliwie uznaliśmy, że kraje Afryki czy  też Bliskiego Wschodu nie dorosły do demokracji. Jak pokazała odwaga Tunezyjczyków i Egipcjan, waleczność Libijczyków i Syryjczyków, na szczęście myliliśmy się. W końcu każdy kraj zachodni był kiedyś niedemokratyczny. W związku z tym stoimy przed moralnym obowiązkiem wsparcia prodemokratycznych przemian w świecie arabskim.

Dla Polski jest to zarówno szansa, jak i wyzwanie. Będąc krajem, który zadał kres podziałowi Europy posiadamy doświadczenie, które należy przekazać narodom wyzwalającym się spod reżimów autorytarnych. Patrząc na historię własną oraz pozostałych państw postsocjalistycznych, widać jak duże znaczenie miało wsparcie zagranicy. Cytując po raz kolejny słowa Michała Safianika dzielenie się tym w czym jesteśmy najlepsi, czyli demokratyzacją, jest najlepszą strategią na uczestnictwo w globalnej rozgrywce. Dzięki temu będziemy w reszcie w stanie zmyć swój wizerunek awanturnika. Stając się prawdziwym partnerem dla pozostałych państw członkowskich z pewnością wzmocnimy swoją pozycję w ramach UE. Co ważniejsze być może dzięki nam kolejny region świata stanie się bardziej sprawiedliwy.

Katarzyna Czupa

Napisz do autorki: kaczorek_1990@op.pl

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook